Z doświadczeń Czytelników

Nasze kotłownie

Anna Grabowska
Anna Grabowska

Kiedyś przypominały przedsionek piekieł, dziś czujemy się w nich często jak u Pana Boga za piecem.

System grzewczy domu to taki element inwestycji, który trzeba wybrać możliwie jak najszybciej, po dokładnym rozważeniu dostępnych opcji. Podjęte przez inwestorów decyzje będą miały wpływ na koszty budowy i wyposażenia budynku, wysokość rachunków za ogrzewanie przez najbliższe lata oraz szeroko pojęty komfort życia domowników. Niektóre wybory są podyktowane przez okoliczności zewnętrzne (na przykład obecność na osiedlu linii przesyłowej gazu), inne stanowią kompromis między szacowanymi kosztami inwestycji i eksploatacji różnych systemów ogrzewania. Ważnym elementem tej analizy jest kotłownia. Jej powierzchnia, wyposażenie oraz miejsce na planie domu mogą się bardzo różnić w zależności od tego, jaki rodzaj paliwa zastosowano.

Czarne zło(to)

Wśród rodzimych inwestorów w dalszym ciągu niesłabnącą popularnością cieszą się węgiel i ekogroszek. Na ich korzyść przemawia niska cena opału i długa tradycja ogrzewania domów przy wykorzystaniu źródeł ciepła tego typu. Jednak kotłownia węglowa musi spełniać określone warunki techniczne (związane z wymiarami, wentylacją, powierzchnią okien itp.), a obsługa pieców jest uciążliwa i dosyć absorbująca, o czym mówią osoby najlepiej zorientowane w sytuacji, czyli ich użytkownicy.

– Kotłownia na ekogroszek to przede wszystkim niemały bałagan. Nawet przy umiejętnej obsłudze to pomieszczenie jest mocno zapylone, co uniemożliwia wykorzystanie go do innych celów. Jedyna korzyść to niskie koszty ogrzewania i możliwość zastosowania zamiennie jako opału na przykład drewna – mówi pan Wojciech. Inwestor zdecydował się na projekt domu, w którym kotłownia jest oddzielona od pomieszczeń mieszkalnych garażem i pralnią, co eliminuje zapach węgla w domu (Dom vis-à-vis – wariant II – Murator C126B).

Piec na ekogroszek ma w swojej kotłowni także pan Jarosław, który deklaruje, że jest zainteresowany wykorzystaniem również odnawialnych źródeł energii takich jak pompa ciepła, solary czy fotowoltaika. – Niestety, koszty i długotrwały okres zwrotu takich inwestycji spowodowały, że z nich zrezygnowałem. Gdybym mógł liczyć na dofinansowanie z gminy, na pewno wziąłbym je pod uwagę, ale w oparciu o własne środki lub kredyt to dla mnie nieopłacalne – mówi inwestor.

W kotłowni pana Jarosława znajduje się piec na ekogroszek z podajnikiem i zasobnikiem na 185 kg opału oraz pojemnościowy podgrzewacz wody i zlew. Obsługa nowoczesnego kotła jest w dużym stopniu zautomatyzowana (i o wiele wygodniejsza niż urządzeń starego typu, w których paliwo trzeba uzupełniać co kilka godzin), jednak i tak jest to praca niewdzięczna i brudna. Inwestor w sezonie grzewczym uzupełnia zasobnik co 7-14 dni w zależności od temperatury. – Zakładam wtedy maseczkę przeciwpyłową, bo inaczej trudno wytrzymać w kotłowni. Po wyjściu wyglądam jak górnik po szychcie i od razu idę pod prysznic – mówi pan Jarosław.

Inwestor ma zasobnik z podajnikiem ślimakowym, dlatego przy załadunku stara się uważać na większe elementy (na przykład śruby, kawałki drewna itp.), które przez przypadek mogły się dostać do worków z ekogroszkiem i mogą spowodować zatrzymanie pracy urządzenia. Poza tym co trzy, cztery dni musi usuwać z kotła blisko 10 l popiołu.

W ciągu przeciętnego sezonu grzewczego pan Jarosław spala mniej więcej 3,5 t paliwa (do ogrzania powierzchni około 190 m2), które przechowuje w schowku przy kotłowni i częściowo w garażu. Jego dom wybudowano według projektu gotowego, w którym jako źródło ciepła przewidziano kocioł na gaz, a obszerna kotłownia była połączona z pralnią. Na etapie adaptacji trzeba więc było przystosować to pomieszczenie do wymogów kotła na paliwo stałe, a zamiast pralni urządzono magazyn opału.

Nie tylko węgiel

Wybór źródła ciepła jest ważny i pociąga za sobą liczne konsekwencje, ale nie jest nieodwracalny – rodzaj paliwa można zmienić, choć nie obejdzie się to bez dodatkowych kosztów. Pan Piotr przyznaje, że dziś chętnie zrezygnowałby z ekogroszku, i nie wyklucza, że kiedyś to nastąpi. – W pewnym momencie zacząłem poważnie zastanawiać się nad pompą ciepła. Niestety, na zmiany było za późno – zdążyłem już wybudować kotłownię i kominy. Po analizie ekonomicznej zostałem przy ekogroszku. Postanowiłem jednak wykonać instalację przystosowaną do pompy ciepła, w razie gdybym kiedyś rezygnował z kotła – mówi.

Również pan Wojciech zapowiada: – Jestem głęboko przekonany, że nie będę przez resztę życia walczył z ekogroszkiem. Prawdopodobnie docieplę jeszcze lepiej dom i zamontuję ogrzewanie gazowe.

Na osiedlach bez dostępu sieci gazowej wartą rozważenia propozycją wydają się również pelety, co potwierdza doświadczenie pana Marcina. – Na początku zastanawiałem się nad piecem na ekogroszek, ale szybko z tego rozwiązania zrezygnowałem. Na rzecz peletów przemawia zdecydowanie większa czystość, nieporównywalnie mniejsza ilość popiołu i częstotliwość czyszczenia oraz obsługi kotła. Czyszczę to urządzenie maksymalnie dwa razy w sezonie grzewczym. Pełen zasyp zasobnika wystarcza na 6 do 14 dni – mówi pan Marcin.

Jego kotłownia ma 11 m2, znajdują się w niej piec na pelety z wolno stojącym zasobnikiem oraz magazyn opału. Dosyć nietypowe jest to, że kotłownia od samego początku była projektowana jako część osobnego budynku gospodarczego i garażowego. Po trosze dlatego, że w domu dwurodzinnym na małej działce zabrakło na nią miejsca, jednak nie tylko z tego powodu. – Plusem kotłowni na zewnątrz są czystość w domu, cisza (niektóre mechanizmy podajników są dosyć głośne) oraz możliwość składowania całego opału w jednym miejscu. Oczywiście są też minusy: konieczność wychodzenia do kotłowni poza dom, co przy braku monitoringu na piecu jest mało komfortowe, a także potrzeba zastosowania drogiego materiału izolacyjnego do ocieplenia rur – przyznaje pan Marcin.

Piec na ekogroszek z podajnikiem i zasobnikiem jest o wiele wygodniejszy w obsłudze niż tradycyjny. Zasobnik w kotłowni pana Jarosława w sezonie grzewczym musi być uzupełniany co 7-14 dni

fot. Piotr Mastalerz

W artykule znajdziesz:

  • interesujące wypowiedzi inwestorów, którzy ogrzewają swoje domy piecem na paliwo stałe, na gaz oraz pompą ciepła
  • przykłady kotłowni dostosowanych do tych systemów ogrzewania wraz ze zdjęciami
  • informacje o kosztach ogrzewania i ilości różnych paliw zużywanej w ciągu sezonu grzewczego przez naszych czytelników
  • sugestie, jakie dodatkowe funkcje może pełnić kotłownia
zamkniety
Aby przeczytać cały artykuł, kup dostęp do Muratora ONLINE

Będziesz korzystać z całego Murator.pl, w tym archiwum, dodatków i wydań specjalnych

Wydanie: Murator 4/2016 Tekst Anna Grabowska
tematy z okładki
Kolektory czy panele fotowoltaiczne – co się bardziej opłaca?
I kolektory, i panele fotowoltaiczne umożliwiają pozyskiwanie promieniowania słonecznego. Poprosiliśmy specjalistów: jednego z zakresu instalacji solarnych, drugiego – fotowoltaicznych, o...
KOLEKTORY SŁONECZNE